wtorek, 19 lutego 2019

Tańczący Duch

 

Słońce, w horoskopie USA, jest w 14 stopniu Raka. 
 Jest to jednocześnie stopień stałej gwiazdy - Syriusza, ku której wielu zwracało się w poszukiwaniu drogi duchowej. Po Syriuszu drugą najjaśniejszą gwiazdą stałą jest Kanopus, służy do nawigacji na morzu i w kosmosie. Zwana także Gwiazdą Starca z Bieguna Południowego.
A symbolika sabian mówi o tym stopniu: "Bardzo stary człowiek zwrócony twarzą ku ogromnej mrocznej przestrzeni na północnym wschodzie". 
Słowa klucze- wpatrywanie się w pustkę, brak celu, strata i mrok, utrata wiary w przyszłość, ginięcie kultur, wyzysk rdzennej ludności. 
Chińska legenda głosi, że Kanopus był niegdyś chorowitym chłopcem, który miał umrzeć w wieku 19 lat. Zaniósł wino i suszone mięso dwóm mężczyznom grającym w szachy pod drzewem. Podziękowali mu, zmieniając wiek jego śmierci na 91. Ci dwaj mężczyźni to Biegun Północny, który ustala datę urodzenia danej osoby, i Biegun Południowy, który ustala datę śmierci. 
Stany Zjednoczone, potocznie Ameryka, dla wielu jest utożsamiana z nowoczesnością i postępem, tzw. nowym hyhy lepszym światem, ale symbolem potężnej Ameryki stał się otyły "człowiek sukcesu", leżący na kanapie u psychologa i próbujący uporać się ze swoimi obsesyjnymi lękami. I Ameryka nigdy nie upora się ze strachem, lęki pozostaną tak długo, jak zażyczył sobie indiański Duch, którego to boi się Ameryka, tak Tańczącego Ducha. Gdyż Ameryka, jest to kraj przeklęty przez prawowitych mieszkańców tych ziem. A efekty rytuałów i magii Indian, ludu tak bardzo związanego z rytmami, duchami przyrody, naturą, zawsze, prędzej czy później dokonują się. A jeszcze częściej stają się przyczyną obsesyjnego strachu, czekaniu na Armagedon, ciągłego wypatrywaniu wroga. To nie żart, to fakt, gdyż amerykanie zbudowali swoje wielkie miasta, na kościach swoich ofiar i zupełnie zapomnieli o tym, żeby spojrzeć w górę w poszukiwaniu wyższej prawdy. 
Przez dziesięciolecia na terenie Stanów Zjednoczonych (okres budowania nowej państwowości) dokonywały się... jak to się teraz określa?... "czystki etniczne o znamionach ludobójstwa". Biali Amerykanie rozprawiali się w bezwzględny sposób z rdzenną ludnością. Były masowe mordy kobiet, starców i dzieci, a także bezczeszczenie zwłok.
Pod koniec XIX wieku, kiedy to wszystkie plemiona Indian są już zniszczone, a rezerwatach zostali zamknięci ci, którzy jeszcze zostali przy życiu. W tych rezerwatach, panuje nędza i głód, a Indian dziesiątkują choroby. W tej beznadziejnej atmosferze 1.01.1889 r. indiański mistyk Wovoka doświadcza wizji,  o powrocie starych dobrych czasów.  Indianie modlą się, odprawiają rytuały, tańczą - tworzy się Ruch Tańca Ducha, który przynosi otuchę i nadzieję nękanym ludziom, a Taniec Ducha zaczyna zyskiwać coraz większą popularność, co niestety rządowi Ameryki bardzo się jednak nie podobało. Obawiając się nowych powstań i walk z Indianami, dlatego 29.12.1890 r., nad strumieniem Wounded Knee wyznawcy Tańca Ducha, zostają wciągnięci w pułapkę, otoczeni i zabici przez pułk kawalerii USA, a byli to nieuzbrojeni starcy, kobiety i dzieci.
Ta rzeź była ostatnim, bardzo symbolicznym wydarzeniem, które odebrało nadzieję Indian na wolność. Dopiero 100 lat po masakrze, rząd USA  w 1990r wyraził ubolewanie z powodu tego wydarzenia, lecz do dziś nie odebrano Medali Honoru żołnierzom, którzy dokonali tej masakry. 
Na amerykańskiej ziemi pozostała krew, rozpacz, ból i nienawiść. Indianie pozostali tam wraz z tańczącym Duchem. A Duch, jak to duch, niewidoczny i nieuchwytny jest. 
Na ostatnią nadzieję, pragnęli się porwać.
Na szansę wolności, życia starego.
Taniec Ducha, miał im to darować.
Chwile nadziei, jak krople wody ożywcze.
Życie ducha wzniosłego, wobec świata okrutnego.
Wolność więdnie w oczach waszych, sens życia tonie.
Taniec Ducha z gruzów powstaje, lecz wkrótce i z niego
nie zostanie na kamieniu , kamień....
Czy Amerykę wystraszy tańczący na prerii Duch rdzennych mieszkańców? Zapewne tak. Przecież to zwykle z tego bliżej nieokreślonego paranoicznego strachu, który odczuwają, strzelają na oślep, do wszystkiego co się rusza. Wyznają zasadę, że najlepszym rozwiązaniem problemów oczywiście, że tych własnych , jest atak, więc jeśli tylko czują oddech Ducha , atakują. 
Czy teraz właśnie czują. A czego to wciąż się obawiają?  Tego, że ktoś podważy bądź zniszczy wizerunek Stanów jako kraju, który jest podobno ,,rajem na ziemi,,. 
Lata 2022-2026 mogą być największym wyzwaniem dla Ameryki, to może wiązać się z koniecznością ratowania całego dorobku cywilizacyjnego Ameryki. Tylko czy faktycznie jest co ratować, może naprawdę tę zgniliznę może jedynie oczyścić ,,święty ogień,, 
Ale Amerykę straszy, nie tylko ten Tańczący Duch, gdyż takich Tańczących Duchów jest ogrom, ile to takich czystek zostało dokonanych na rdzennych mieszkańcach wielu krain, w imię tych ,,wyższych wartości,, 
Podobno nadchodzi czas wypełnienia się ,,karmy,, Czy potem przyleci gołąbek z gałązką oliwną w dziobie, taki jak ten co dał znać Noemu, że skończył się gniew Boży po potopie.