Od nowiu odczuwamy coraz bardziej zbliżającą się 20 stycznia - sobotę, o 14:45 dokładną koniunkcję Słońca z Plutonem jeszcze w Koziorożcu, gdyż na 29°59’.
Z przejściem Słońce o 15:08 do Wodnika, a także iż Pluton 21 stycznia o 01:51, chlupnie do Wodnikowego dzbana, pomimo że zmieni się energetyka tego połączenia, z Koziołkowego - ziemskiego, na Wodnikowo - powietrzną, nadal będzie ten aspekt silnie oddziaływać.
Ponieważ czas oddziaływania tej koniunkcji to tak naprawdę zaczął się już od 22 grudnia gdy Słońce weszło do Koziorożca, a zakończy gdy przejdzie 19 lutego do Ryb. Tak aż dwa pełne miesiące Słońce i Pluton przebywali w jednym znaku, by spotkać się dosłownie w drzwiach, niczym miedzy salą bankietową a balową. Jakie to też informacje między sobą w tym momencie wymienili, kto tu wydawał rozkazy i polecenia.
A czas między styczniowym nowiem (11.01) a pełnią (25.01) jest najbardziej elektryzujący, to teraz Pluton zdecyduje co zabierze ze Starego i jak ma dokładnie wyglądać ten Nowy Dom, w którym zamieszka na następne 20 lat.
Rok temu zasygnalizował, co chce zmienić, a teraz już tak prawdę mówiąc od 11 października 2023, kiedy to zrobił zwrotkę w przód, zaczął praktycznie działać. I faktycznie "planiści" z rozmachem działają,
„Stary świat umiera, a nowy świat stara się narodzić ....
Teraz jest czas potworów”.....
~Antonio Gramsci
Tak potwory działają, ale czy w tym Nowym, nie zostaną znów tylko kamienie. Słońce i Pluton to symbolicznie reakcja łańcuchowa. A z tymi kamieniami nie tylko prorokował pewien geniusz, ale i już w mitach było, np. tym greckim " Deukalion i Pyrra," których to jakby nie było w tym Żelaznym Wieku, jesteśmy potomkami. Tyle że ten żelazny wiek ma to już być podobno ostatni ludzkości, a patrząc na to co wokół, to może być prawdą. Bo i przecież analogicznie to we wszystkich mitologiach Bogowie, tak jak Zeus tracili cierpliwość, gdy ludzie czynili "barbarzyńskie i przeciwne naturze występki", czyli między innymi wojny, gwałt, podłość i niesprawiedliwość, a na dodatek składali ludzi w ofierze. Taka myśl "czyli to wcale nie Bogowie łakną krwi, a kto? "Planiści" i ich władca.
No zostawmy te rozważania, co ma być to i tak będzie, ale że na niektóre punkty "planów" warto być przygotowanym, choćby i mentalnie, możemy porozkminiać, intuicyjnie te kosmiczne wskazówki.
Bo też to co dzieje się 21-25 styczeń tego roku, w zeszłym na wiosnę się zapowiadało (23.III,) , latem dojrzewało( 1.V.), a zainicjowało się w październiku (11.X).
Lecz zanim przejdę do wglądu koniunkcji, zwróciłam uwagę iż data 21 stycznia, jest dla mnie bardzo znacząca. I jak wypunktowałam co też się wydarzyło w moim życiu, dokładnie w tych dniach, dostrzegłam wzór 18 letniego cyklu. Nie sądzę że ten cykl jest związany dokładnie z tą koniunkcją, albowiem koniunkcja Słońce - Pluton odbywa się co roku, to jednak w innych dniach. Lecz mimo to, co bardzo jest możliwe, w tym roku go doładuje, a może wprost przeciwnie rozładuje.
Oczywiście że najprawdopodobniej, to jedynie jest tylko jakiś mój osobisty cykl. Nie wyłapałam w necie by jakieś wydarzenia się powtarzały.
To lata 1970; 1988; 2006 i teraz 2024, oraz te kolejne 2042; 2060 i jedynym wspólnym punktem na 21.I. g12:00 jest Słońce na 1stopniu Wodnika w 9 domu.
I tak 21.01.1970 - to taka symboliczna data końca beztroskiego dzieciństwa, to pierwszy dzień w blokach. Nie uczestniczyłam w przeprowadzce, byłam chora i bawiłam się z dziadkiem Konradem, u niego w tym pokoiku przy szkole, tej którą też musiałam zamienić, na tą nową nowoczesną.
Tak bardzo bałam się tego nowego, tak jakbym przeczuwała, że wcale nie będę w tym pięknym nowym szczęśliwa. A przecież powinnam, ze strychu, z piecem i zimną wodą, miałam mieć z bratem pokój, wannę i kaloryfery. A już ta pierwsza noc, kiedy to w kuchni roztrzaskały się tak same z siebie, w drobny mak wazon i klosz na ciasto, dając znak że odszedł pradziadek Michał, że R.....18 m. 69 to dziwne miejsce, a może to ja jestem dziwna.
A co ciekawe po 18 latach 21.01.1988, zmieniłam blokowe luksusy na noszenie wody ze studni ( te nie łatwe ponad 10 lat, a tak cudowne ). I w 2006 podobnie się prawie zadziało, ale los jednak się ulitował. To czy teraz też mogę spodziewać się jakiś wydarzeń, które ustawią mi życie na następne 18 lat.
Tak, lecz teraz tylko czynniki zewnętrzne, a nie ja sama, wywołać mogą tę "burzę", teraz nie tylko przeczuwam, ale wiem o co idzie gra.
Nie będę tu pisać, ale wiosną i latem, pewne sytuacje dawały mi znaki, a pewne wydarzenie 14.X. zasygnalizowało mi że i w tym roku mogę doświadczyć podobnych sytuacji, które mam nadzieję, że jak i w 2006, tylko trochę utrudnią mi życie. Bo tak jak mówił dziadek i tatko, "dom to nie te 4 ściany, ale MY" . Chyba że Pluton, mentalnie przygotowywał na trudne czasy, by nie było aż tak żal, gdy przyjdzie jak dziadkom z tobołkiem do lasu wiać, ale przecież oni dali radę sześć lat w lesie, to i pewnie my też damy radę.
No i się rozpisałam, więc to niech będzie taki nudny wstęp. A jutro zrobię Plutonowe randewu ze Słońcem w ilustrowane symbolami sabiańskimi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz