środa, 11 czerwca 2025

DARY SERCA - Budząc kamyki

  DARY SERCA ,      
Budząca kamyki 
Pomału nabiera kształtu talia "Arkana 9 Wrót (Bram).  Dziś chciałabym przedstawić,  małą Sarę, dziewczynkę mającą ukryte zdolności, o których nawet nie zdaje sobie sprawy, dla niej to zabawa. To co czyni robi całkiem intuicyjnie, kierując się tą najpiękniejszą dziecięcą bezinteresowną miłością, budząc nawet kamienie.
Tak ta historyjka, nie jest to taka typowa kartka do przewodnika, oczywiście taka też jest gotowa. Myślę że zanim będą wszystkie gotowe, to czasem przedstawię w takiej formie. 
O ile teksty są wyłącznie moje, to obrazy powstają przy pomocy AI, muszę przyznać że sama bym nie przekształciła swojego zdjęcia w te obrazki. Ponieważ zostały wygenerowane te trzy, podobne ilustracje, każda jednak jest inna, więc nie mogę się zdecydować, którą wybiorę do talii. A wam która się podoba.  

Przy okazji każdej wizyty u pradziadków, kiedy rodzice zajmowali się porządkami, Sara często bawiła się w ogródku.   Słysząc nawołującą ją mamę, czuła się rozczarowana że, to nieposłuszeństwo nie warte było tej bury, którą zapewne otrzyma. 
Kiedy rzuciła się do furtki, z nadzieją że może uda uniknąć, przyłapania przez mamę, zauważyła kolorowe kamyki. 
A Sara, bardzo lubiła zbierać kamyki, choć babcia Nela, je zawsze wyrzucała, jak zresztą wiele innych skarbów Sary.  Dlatego też, nie zwracając już uwagi, że mama się zbliża, starała się paluszkami wydłubać choć jeden. 
Mamusia jednak nie gniewała się, przytuliła Sarę i z rozbawieniem powiedziała 
"Saruś dziecinko, czy ty nie możesz bawić się lalkami, jak inne dziewczynki. Zresztą i tak tych kulek nie wydłubiesz, to jest wtopione w beton. " 
- "Mamusiu, nie gniewaj się, ale to nie kamyczki, to iskry i one do mnie mówią. One są głodne" 
- "Och, Saro, nie gniewam się za te , hihi gadające kamienie, tylko za to że zostawiłaś samego Toma"
- "Ale Tom spał i dziadek z wąsami go pilnował"
- "Dobrze już, tak, tak spał i pradziadek też, ale chodź zaraz wracamy do domu"
- "Mamusiu, proszę ja zaraz przybiegnę, ale pozwól dam tym kamykom troszkę wody"
- "Ech, dziecinko, dobrze ale pośpiesz się" 
Mama nawet nie zrobiła, kilku kroków, jak Sara już pędziła ze znalezionym dzbankiem z sterty śmieci, w kierunku stojącej pod komórką starej wanienki z deszczówką. 
Sara sama nie wiedząc czemu, przelewała wodę z dzbanka przez swoje paluszki, która zmieniała się w świetliste krople. Już pierwsze te krople spadające na "kamyki" wywoływały w ich wnętrzu iskrzące się błyski. 
Och, to była dla niej, nawet o wiele wspanialsza zabawa, niż tańczące ogniki w szafie. A jeszcze większą radość sprawiało jej że z podlanych kamyków, zaczęły wyłaniać się iskrzące postacie, rosnące z każdą kroplą, ale gdy tylko krople z paluszków Sary przestawały na te istotki kapać, momentalnie bladły. 
Straszna była rozterka Sary, gdy rodzice wołali ją do powrotu, zostać i podlewać istotki, czy jednak posłuchać rodziców. Pomyślała że jednak pobiegnie do domu, ale nie z posłuszeństwa, ale po pomoc w podlewaniu. 
Jednak, rodzice jej nie uwierzyli i pełna żalu zapłakana, niestety pojechała do domu. 
Przez kilka następnych dni nie interesowała ją, żadna zabawa, nawet rodzice sądzili że trawi ją jakaś choroba i nie posyłali do przedszkola. 
Co zresztą w efekcie nastąpiło, kiedy z jakby gorączkowymi rumieńcami, słuchała jak ciocia Beri po wizycie u pradziadków, opowiadała o pożarze jaki to strawił stare meble ze śmietnika, lecz się nie rozprzestrzenił dzięki tej betonowej platformie ( o której przeznaczeniu nikt z rodziny nie wiedział, choć zastanawiano się od kiedy pradziadkowie tam zamieszkali). 
A kiedy ciocia powiedziała że wszystkie, te jakby jaspisowe kule od tego ognia się rozprysnęły, Sara zemdlała. Gdy ją ocucono, jej rozpacz i płacz przypisano dziwnej chorobie, lecz żadne badania nic nie wykazały. I dziadek Lolek, jej wytłumaczył, że pewnie te kamyki to były jajka i te jej duszki jak ptaszki odleciały, a że przecież Sara była tylko dzieckiem, więc wreszcie z czasem, wszystko wróciło do normy. 










wtorek, 10 czerwca 2025

Chrzestny

 Chrzestny 
To kolejna opowieść do karty.                                     

 -Kazik, Kazik obudź się, u Draków co się dzieje, idź tam pewnie znów stary Drak ma atak, dziś coś nie domagał, a Kurt na służbie, Sara  też gorączkuje.
- Idę, idę.... co Sara, chora. 
Już dawno tak, szybko Kazik nie zrywał się z łóżka, nim Janina się podniosła, on już stukał do drzwi sąsiadów. Otworzył mu zapłakany Drak, przez chwilę Kazik skonsternował się, widząc zdrowego sąsiada, ale gdy skierował wzrok za Draka, nie czekał na wyjaśnienia, jednym susem znalazł się przy łóżeczku Sary, przy którym Mary trzymała bezwładne ciałko niemowlęcia.
-Wujku, onna, chyba już... 
Kazik energicznie lecz z czułością, szybko ułożył maleńkie ciałko na sienniku, jednym szarpnięciem rozerwał, czerwony sweterek, nawet nie pomyślał, że by go kupić chrzestnicy pracował nadgodziny. Przez jego głowę przebiegały szybkie myśli "Nie, tym razem nie pozwolę, musisz żyć Saro", ale też niczym telepatyczne polecenia, huczały mu "Sprawdź oddech, ".....  A on na głos, sam sobie odpowiadał " Nie, oddycha, serce nie bije, tak dwa palce, uciskam"... . 
Drak i Mary, też i sąsiedzi którzy się zbiegli, przyglądali się jak zahipnotyzowani, kiedy on fachowo reanimował Sarę. 
- Oddycha, ale trzeba lekarza, do lekarza
- Już jedzie pogotowie, Kitlak  dzwonił, ale ciężko z dojazdem, ta śnieżyca.
Kazik owijając niemowlę kołderką, wybiegł na korytarz i kilkoma susami pokonał schody, wołając.
- Nie ma czasu, nie zdążą, do Szymali trzeba. 
Biegł boso w piżamie, cóż to teraz krótka uliczka, przecież on już tak biegał całą noc, ale czy to ciało jakby pamiętając to zimno w stopy, sprawiało że na plecach odczuwał w tych bliznach po pejczu piekący ziąb.  Lecz to jakby sprawiło że tylko przyspieszył bieg, powtarzając jak mantrę: " Żyj Saro, żyj" "Franio pomóż".   
Zdążył, doktor Szymala podał dziecku pierwsze zastrzyki, a pogotowie gdy wreszcie dotarło, opatrzyli stopy Kazia. 
Kiedy tak siedział na kanapie w mieszkaniu doktora Szymali, a herbata z "prądem", rozchodziła się po przemarzniętym ciele, Kaziu zastanawiał się czym był ten "ziąb", który zdawał się go unosić gdy tu biegł. Czuł już taki "ziąb" , wtedy przed laty, gdy już nad ranem tak osłab, że upadł i kapo przystawił mu pistolet do skroni, ale to taki "ziąb" postawił go wtedy na nogi. Tak zastanawiając się zasnął i spał i śnił o braciszku Franiu, którego próbował zanieś do obozowego lekarza, ale przyłapał go pijany kapo, który urządził tą straszną "rozrywkę". 
Nigdy nie zrozumiał czym był "ziąb", ani też nie potrafił, sobie i innym wytłumaczyć jak przeprowadził reanimację Sary.








        

poniedziałek, 9 czerwca 2025

Mroczny - Brama Przebudzenia

                           BRAMA PRZEBUDZENIA 
                            Mroczny 
                      „Nie każde światło jest prawdą. Zatrzymaj się. Spójrz poza maskę – także swoją.”

           Hasło:
„Ziarno, które nie spadło – nie znaczy, że nie waży.”

              Słowa- klucze:
Cień Swórcy · Iluzja · Fałszywa moc · Przymus kontroli · Rozpoznanie ego

        Opis karty:
W mrocznej przestrzeni, na pograniczu światła i cienia, stoi postać – wysoka, tajemnicza, nierzeczywista.
Jej złota maska błyszczy obietnicą, ale nie zdradza twarzy.
Szaty – bogate, lecz bez przynależności. Nie wiadomo, czy to druid, aktor, czy ktoś, kto zapomniał, kim był.
Dłonie ma gotowe do siewu – ale brakuje ziarna.
Pod nimi – ziemia, która już nic nie przyjmie.
Między palcami – iskry tego, co mogło być, ale nie zakwitło.
Nie sieje. On zbiera resztki niedoszłych światów – i uczy:
„Nie wszystko, co świeci, jest gotowe dawać życie.”
To cień twórcy: ten, który tworzy z ego, dla formy, nie z rdzenia.
To spotkanie z tym momentem, gdy piękno staje się pozorem, a działanie – ucieczką od prawdy.

              Symbolika:
🎭 Złota maska – pozór mocy, archetyp iluzji
🖐️ Dłonie bez ziarna – brak autentycznego impulsu, działanie bez treści
🖤 Peleryna / szaty bez twarzy – brak tożsamości, zapomnienie prawdziwego „ja”
🌫️ Pył świetlistych ziarenek – pamięć potencjału, który nie zaowocował
🌒 Wąski promień światła – granica widzenia, złudna jasność

                 Znaczenie w rozkładzie:
– Czas zatrzymać się i przyjrzeć intencjom – czy tworzysz z prawdy, czy z potrzeby wpływu?
– Coś może wydawać się mocne i świetliste – ale nie niesie życia
– Spotkanie z własnym cieniem twórcy – tym, co chciało być widziane, ale nie chciało służyć
– Proces „przesiewania” – tylko to, co prawdziwe, ma zostać zasiane
– Możesz doświadczać frustracji twórczej, iluzji postępu, pustego działania

                Cień karty:
− Pokusa kontroli – tworzenie, by mieć wpływ, nie by dawać życie
− Manipulacja – przez słowa, obrazy, obecność
− Poczucie pustki mimo działania
− Lęk przed brakiem – który każe tworzyć na siłę
− Pragnienie uznania – zamiast autentycznego kontaktu

            Afirmacje:
~ „Zdejmuję maskę, by zobaczyć, co naprawdę tworzę.”
~ „Pozwalam odejść temu, co tylko błyszczy – bez korzenia.”
~ „Moje światło nie potrzebuje pozoru.”
~ „Wybieram prawdę, nawet jeśli nie jest piękna.”

        Pytania do medytacji / introspekcji:
• Co w moim działaniu pochodzi z lęku, a co z rdzenia?
• Czy noszę maskę twórcy – zamiast być nim naprawdę?
• Czego się boję, jeśli przestanę działać „dla efektu”?
• Jakie moje ziarna nie zakiełkowały – i czego mnie to uczy?
• Czy umiem odróżnić inspirację od iluzji?

             Przekaz:

„To, że coś błyszczy, nie znaczy, że rośnie.
To, że coś przemawia, nie znaczy, że ma głos.
Cień Stwórcy przypomina:
Nie każde działanie jest siewem.
Czasem jest tylko echem lęku przed milczeniem.”
Cień otwiera drzwi do prawdziwej głębi – i tylko ci, którzy przejdą przez ten portal, mogą naprawdę tworzyć.

środa, 4 czerwca 2025

Bądź dziś Cesarzową

                            Środa 4 czerwca 2025
🌞 Słoneczko  jest ♊ Bliźniętach
🌓Księżyc jest w ♍Pannie (Pierwsza kwadra) 
8 Dzień księżycowy, którego symbol to Skrzynia Skarbów, Paw, Ogień , a kamyki jakie dobrze mieć w sakiewce to chryzolit i czerwony jaspis
Numerologicznie to czwarty dzień, szóstego miesiąca, dziewiątego roku,  w sumie wibracją dnia jest 1, (4 +6+2+2+5=19= 1+9=10=1 to liczba początków, 
A do podpowiedzi na dziś zaprosiły się karciochy z Wyroczni Wizji i  Codziennych Wiedźm - mini, coś nam te czwóreczki się rozmnożyły, ale też i w sumie ósemki także się powieliły (4+40/4= 8) i (3+5=8) .
Na karcie 4 Perspektywa- Punkt Widzenia, choć w pierwszej chwili widzimy dwie twarze, to tak naprawdę jest to ta sama kobieta, która za teatralnej maski spogląda na nas. 
Widzimy ją jako młodą i dojrzałą kobietę, jako wiosnę i jesień. Obecnie także mamy wiosnę i czy myślimy o jesieni, przecież gdy jesteśmy młodzi też nie bardzo myśli się o jesieni życia. 
A że czas nie stoi w miejscu, a też  nawet nie zauważamy kiedy go tracimy, sugestywnie przypomina  nam, zakapturzana kapłanka podająca klepsydrę z wyciekającym złotym pyłem, na karcie 40  Czas - Życie. "Czas jest ósemką, a w jej centrum znajduje się miasto Deja vu." 
Kapłan  na tej karcie, przeprowadza zajęcia jogi /tai czi jako trener,  a  Cesarzowa nie siedzi na tronie, lecz jest przedstawiona jako młoda ciężarna, zaradna gospodyni. Razem dając klepsydrę - ósemkę, wskazują że życiowe różne aspekty są ważne. 
Tak sobie pomyślałam że, każdy będzie miał inny punkt widzenia na "marnotrawiony czas". Ile to razy słyszeliśmy, o mnie to szkoda by było czasu...na.. Tak jednym na rozwój duchowy, a innym na rodzinę, dzieci. Nie każdy potrafi czy chce pogodzić różne życiowe aspekty. Ale Cesarzowa potrafi, zadbać o dobrobyt, swój i innych, a także o własny samorozwój Tak bądź dziś, a może od dziś postaraj się być Cesarzową. 

wtorek, 3 czerwca 2025

ROZPOZNANIE POTENCJAŁU 3:6:9


Dziś mamy Moc 3:6:9  trzeci dzień, szóstego miesiąca , dziewiątego roku daje nam energię dziewiątki - Początek i Koniec 
Tak koniec marazmu czas na początek. 
Biorę się za pisanie, no tak ile to już razy miałam wziąć się z powrotem za pisanie tych, przecież tak bardzo ulubionych przeze mnie  wpisów o co dziennych energiach, synchronicznościach. A jednak to codziennie czas przecieka mi, ja piasek  w tej miniaturowej klepsydrze. 
Co nam chcą podpowiedzieć karty jakie to zaprosiły się do rozkładu, a są to z mojej ulubionej talii Wyroczni Wizji; 36 Wpędzenie w pułapkę; 52 Kierunek -Cel - Zamiary wykonania pierwszego kroku; 9 Wsparcie- Dźwiganie ciężaru innych; 11 Harmonia -Balans -Bycie w zgodzie z innymi


Tylko od Ciebie zależy by tkwić w negatywnych emocjach, relacjach czy innych nie komfortowych warunkach. Ja już zrozumiałam, nie szarpię się w tej pajęczej sieci, ale nie jestem też półmartwa jak Frodo, ani też już nie jestem jak postać z 36 karty, ja już mam w ręku ten miecz i coraz bliżej jestem wyrwania się z tej klatki, w którą przecież sama sobie uwikłałam.
Tak przez te 11 lat przerobiłam, wszystkie 51 kart z Wyroczni Wizji, w różnych układach, ai tą 52ą przerabiam teraz, aż z tej myśli, uśmiecham się sama do siebie i monitora, tak dlatego pewnie ten pomysł na 9 i 11 ( ale na razie to tajemnica), tak jestem w punkcie "0". A ta liczba 36 , to też jest symboliczna, gdyż kilka dni temu czytałam, że co 36 lat zachodzi koniunkcja Saturn / Neptun, nawet sobie sprawdzałam  cykliczność i w jakich latach, były opozycji jak i kwadratur tych planet. A daty tych aspektów, a także jak też sobie sprawdziłam ich symbolikę sabianską, to bardzo ciekawie się skopiowały na moich życiowych datach. Neptun w moje urodziny(ciekawie 63 w lustrze 36, w sumie 9) wszedł do Barana, a Saturn kilka dni temu dołączył, i tak pomalutku zacieśniać będą do lutego rodzinny uścisk. Tak sobie znów składam te puzzle z cyferek, symboli i swoich doświadczeń, tylko czy nawet jeśli, jak to przecież wiele razy wcześniej zrobiłam, wyciągnę  prawidłowe wnioski i swego rodzaju zapowiedzi wydarzeń, uda mi się, tym razem do nich konsekwentnie  zastosować. 
Afirmacja : "Staję się  esencją-nasionem wcielenia swojej duszy" "Zasiewam iskry własnego potencjału i wytrwałości w realizowaniu własnych celów i planów" 

Tak koniec z Rybimi iluzjami, określam pierwszoplanowe cele i klaruję swoje marzenia, przecież jestem ascendentalnym Strzelcem, słonecznym Baranem, tym czarnym, czasem może i krnąbrnym, ale zawsze podążającym własnymi ścieżkami. Tworzę własne Wizje, zdejmuję ten hełm (karta 52 WW), bo by naprawdę moje decyzje decydowały o moim przeznaczeniu, potrzebuję mieć nieograniczoną widoczność. Tak przez te kilkanaście lat miałam te przysłowiowe nie tylko różowe okulary, ale klapki na oczach. Do osiągnięcia harmonii, potrzeba udziału innych, ale nie znajdowanie wspólnego języka, skutkuje dysharmonią, a ta z kolei niezgodą i konfliktami. A ja już chyba nie chcę dostosowywać się do innych, jak już to mogę grać solo.  9   Czyż to nie gra pozorów, a jeśli faktycznie, ktoś tylko jak aktor, na pokaz, jest dla ciebie wsparciem. Przejrzyj na oczy, spójrz wokół, ile masz dowodów że ty masz swoją moc i siłę, jesteś przecież tak kreatywna. Więc, hop, ku przeznaczeniu.